„Przecież to tylko lekcje” – mówimy sobie, gdy dziecko spędza kolejne godziny przed komputerem. Nowe badanie pokazuje jednak, że nawet edukacyjny ekran zmienia ciało i nawyki młodych ludzi. I to szybciej, niż chcielibyśmy przyznać.
W styczniu 2026 roku w czasopiśmie BMC Public Health ukazało się badanie zespołu Jiayi Li i współpracowników dotyczące związku między czasem ekranowym a otyłością i jakością snu. To nie była mała ankieta. Analizą objęto ponad 41 tysięcy nastolatków z 16 chińskich miast.
Badacze wykorzystali naturalny eksperyment: w 2015 roku w Chinach wprowadzono politykę intensyfikującą edukację online. W miastach z lepszą infrastrukturą internetową uczniowie szybciej i w większym stopniu przeszli na naukę z wykorzystaniem ekranów. To pozwoliło porównać dwie grupy – bardziej i mniej „narażoną” na edukacyjny czas przed monitorem.
Wyniki są niepokojące.
Trzy procent, które robi różnicę
W ciągu zaledwie dwóch lat częstość nadwagi w grupie o większej ekspozycji na edukacyjny ekran wzrosła o 3,1% bardziej niż w grupie kontrolnej. W statystyce to dużo. W realnym życiu – to tysiące młodych ludzi, którzy przekraczają granicę zdrowej masy ciała.
Co istotne, badacze nie poprzestali na prostym stwierdzeniu „więcej ekranu – więcej kilogramów”. Sprawdzili, co dzieje się po drodze.
Okazało się, że młodzież spędzająca więcej czasu przed ekranem rzadziej podejmowała aktywność fizyczną i gorzej spała. To właśnie te dwa czynniki – spadek ruchu i pogorszenie jakości snu – pośredniczyły między nauką online a wzrostem nadwagi.
Chłopcy byli szczególnie podatni na ten efekt.
„To tylko lekcje” – naprawdę?
Rodzice często rozróżniają „zły ekran” i „dobry ekran”. Gry i media społecznościowe budzą czujność. Lekcje online, filmy edukacyjne, e-learning uspokajają sumienie. Tymczasem organizm nie do końca odróżnia, czy dziecko siedzi przed komputerem, bo ogląda filmik, czy rozwiązuje zadania z matematyki. Dla mózgu bezmyślne klikanie jest oczywiście niszczące, a treści wymagające myślenia go wzmacniają, jednak dla reszty organizmu nie ma różnicy.
Długie siedzenie oznacza mniej spontanicznego ruchu. A wieczorne korzystanie z urządzeń – nawet w celach szkolnych – wpływa na rytm dobowy, opóźnia zasypianie i obniża jakość snu. Sen staje się płytszy, krótszy, mniej regenerujący. To z kolei zaburza regulację apetytu i metabolizm.
Chodzi zatem o cały styl życia, który powoli przesuwa się w stronę bezruchu i niedospania.
Co może zrobić rodzic?
Po pierwsze, warto oddzielić czas nauki od reszty dnia wyraźną przerwą ruchową. Po sesji nauki młody organizm potrzebuje intensywnego wysiłku, a nie kolejnej „aktywności siedzącej”. Krótki trening, wyjście na boisko, szybki spacer – to nie dodatek, lecz biologiczna konieczność.
Po drugie, trzeba chronić sen jak coś cennego. Komputer w sypialni to zły pomysł. Nauka późnym wieczorem powinna być wyjątkiem, nie normą. Stała pora zasypiania, wyciszenie przed snem i odłożenie urządzeń co najmniej godzinę wcześniej realnie zmniejszają ryzyko problemów z wagą.
Po trzecie, dobrze jest rozmawiać z nastolatkiem o tym, jak się czuje. Zmęczenie, brak energii, spadek motywacji do ruchu – to często pierwsze sygnały, że organizm jest przeciążony.
Źródło:
Źródło: Jiayi Li i in., Impact of increased educational screen exposure on adolescent overweight and the mediating role of physical activity and sleep quality: a natural experiment study from China, BMC Public Health, 2026, PMID: 41664102, DOI: 10.1186/s12889-026-26600-4.





















































