Wychowani przez ekran

Czym naprawdę różni się pokolenie „internetowych tubylców” od „internetowych imigrantów”?

Gdy nastolatek mówi: „Gdyby mi zabrać smartfon, to jakby mi wyciąć pół mózgu.” to niestety nie metafora.  Oni naprawdę potrzebują elektronicznych protez, by myśleć.

Czytam właśnie książkę polecaną przez dr Victoria Dunckley: Screen Schooled: Two Veteran Teachers Expose How Technology Overuse Is Making Our Kids Dumber, Autorami jest dwoch nauczycieli: Joe Clement, Matt Miles i patrzą na zjawisko inwazji elektroniki z punktu widzenia doświadczonych edukatorów.

Będzie o tym więcej, pewnie potłumaczę całe wręcz fragmenty, jednak oto jedno z kluczowych spostrzeżeń:

Tym co najmocniej różni starsze pokolenia od najmłodszej generacji jest fakt, że my (starzy) używamy technologii jako narzędzia, a oni jako protezy.

My zdobywaliśmy wiedzę i umiejętności – stopniowo, nabudowując nowe informacje i umiejętności na zdobyte wcześniej.

Na przykład – umiemy liczyć skomplikowane rzeczy, ponieważ dodawanie, odejmowanie itp. idzie nam automatycznie. Młode pokolenie używa kalkulatorów do wszystkiego. W rezultacie operacja 6×8 gdy im zabrać smartfon okazuje się ciężkim wysiłkiem intelektualnym. Widzieliście aferę, gdy jeden z niedoszłych tegorocznych maturzystów oburzył się, że zapomniał kalkulatora i wyciągnął smartfon by obliczyć proste zadanie i go zdyskwalifikowano? To właśnie to.

Pokolenie smartfona w kieszeni potrafi błyskawicznie znaleźć w google odpowiedź na każde pytanie, ale to wiedza, która przez nich przecieka – za pół godziny już jej nie pamiętają, bo nie nadbudowuje się na wiedzę już posiadaną.

Joe Clement i Matt Miles mówią, że już 35% młodych osób uważa, że nie ma sensu uczyć się wiedzy, którą można sprawdzić w kilka sekund online. W rezultacie rośnie nam pokolenie ludzi, którzy stają się bezradni bez elektroniki.

Podobnie jest z „cyfrowymi imigrantami” w mediach społecznościowych. My używamy ich jako narzędzia do utrzymywania relacji zbudowanych w tradycyjny sposób. Rozmawiam z babcią, wspieram, gdy potrzebuje pomocy, a w międzyczasie wysyłam jej zdjęcia online.

Wiele osób młodych ma znajomości płytkie, chwilowe, zawierane i zrywane online, z których można uciec, gdy pojawi się jakaś trudność. Ot zablokować niewygodną osobę i tyle.

Aby dobrze funkcjonować w świecie potrzebujemy wpierw nabyć solidną wiedzę i umiejętności w świecie rzeczywistym, by potem móc mądrze korzystać z narzędzi technologicznych.

Zastanówcie się, jak to wykorzystać podczas zbliżających się wakacji. Czy wasze dzieci spędzą je przed ekranami, stając się coraz bardziej kalekie? A może jednak doświadczą czegoś prawdziwie? Stworzycie im taką szansę?

Bogna Białecka