Facebook ucisza ekspertów, a nagradza naciągaczy. Jak się obronić? Podpowiedź przychodzi z PRL-u

Media społecznościowe po cichu odcinają zasięg rzetelnym treściom o zdrowiu psychicznym dzieci, a otwierają drogę tym, których stać na płatną promocję. Wyjaśniamy, dlaczego ta cenzura jest groźna dla rodzin i jak się przed tym bronić. Najskuteczniejsze metody wypracowali ludzie, którzy kilkadziesiąt lat temu przepisywali bibułę przez kalkę na maszynie.

Prowadząc zajęcia z przyszłymi specjalistami, często obserwujemy tę samą reakcję. Kiedy opowiadamy, w jaki sposób internet i urządzenia elektroniczne kształtują nasze postawy i zachowania, słuchacze najpierw robią wielkie oczy, a po chwili przyznają, że właściwie o tym wiedzieli. Kłopot w tym, że sami nie potrafią się do tej wiedzy stosować.

Część zajęć poświęcamy pytaniu, dlaczego media społecznościowe tak silnie nas wciągają. Zaczynamy od słów, ponieważ każda zmiana w myśleniu zaczyna się od redefinicji: nowe określenie potrafi niepostrzeżenie przebudować sposób, w jaki postrzegamy rzeczywistość. Mówimy więc studentom wprost, że to, co przywykliśmy nazywać mediami społecznościowymi, należałoby dziś nazywać mediami marketingowymi.

Od porannej prasówki do mediów marketingowych

Nie zawsze tak było. Jedna z nas założyła konto na Facebooku w 2009 roku i do dziś pamięta, jakim odkryciem był wtedy ten serwis. Pozwolił odnowić kontakt z mnóstwem dawno niewidzianych znajomych, a przy porannej kawie pełnił rolę znakomitej prasówki. Przyjaciele i dalsi znajomi linkowali ciekawe artykuły, dzięki czemu najważniejsze sprawy docierały w pigułce, wybrane przez ludzi, którym się ufało. Media społecznościowe zasługiwały wtedy na swoją nazwę, bo służyły dzieleniu się wiedzą.

Wyrastały zresztą z ducha, w którym powstał sam Internet. Tworzyli go specjaliści, a fałszywe wiadomości praktycznie w nim nie istniały. Świat nagle zaczął na bieżąco wymieniać się doświadczeniami i wynikami badań, na które wcześniej czekało się tygodniami, a nawet miesiącami. Druga z nas do dziś przechowuje ogromny worek pocztowy, w którym przypłynęła statkiem ze Stanów Zjednoczonych niewielka publikacja zamówiona na Uniwersytecie Stanforda.

Dwa linki na miesiąc

Piszemy o tym, ponieważ w najpopularniejszych serwisach, należących do koncernu Meta, po cichu wkracza silna cenzura. Jest to cenzura finansowa, przez co łatwo ją przeoczyć. Fundacji Edukacji Zdrowotnej i Psychoterapii, którą reprezentujemy, na razie to nie dotknęło. Wiele innych profili, w tym zawodowy profil jednej z nas Bogna Białecka – psycholog, otrzymało jednak ograniczenie: można opublikować dwa linki miesięcznie, a za każdy kolejny trzeba zapłacić.

Warto od razu rozwiać popularne przekonanie, że wystarczy umieścić link w komentarzu. Takie linki są nieaktywne bez względu na to, kto je zamieszcza, również wtedy, gdy robi to ktokolwiek z zewnątrz.

Wstępne kalkulacje pokazały nam, że nawet najdroższy plan, kosztujący 2400 zł miesięcznie, szybko by się wyczerpał. Na co dzień odsyłamy czytelników do artykułów i nagrań na YouTubie, a także do zbiórki na wydanie poradnika dla rodziców o tym, jak radzić sobie ze światem sztucznej inteligencji, który coraz mocniej wkracza w życie naszych dzieci. Poradnik ma być docelowo bezpłatny, a zbiórka wciąż trwa na zrzutka.pl/seuwya.

Psychologiczny Harlekin z płatnym zasięgiem

Z płatnych linków skorzystają przede wszystkim ci, którzy mają pieniądze i uznają, że inwestycja w Facebooka czy Instagram się opłaci. A opłaci się, bo na użytkownikach można zarobić znacznie więcej, niż wyda się na promocję. Najlepiej odnajdą się w tym układzie osoby całkowicie pozbawione skrupułów moralnych, za to świetnie znające marketing i wyczuwające, jakie tematy najmocniej poruszają odbiorców. To ich treści będą teraz trafiać do was znacznie częściej, bo produkowanie ich po prostu się zwróci.

Rzeczy naprawdę przydatne, które realnie zmieniają nasze życie na lepsze, bywają trudne, ponieważ wymagają wysiłku. Konkurują z nimi obietnice, które nazywamy psychologicznym Harlekinem: zrób to, co mówię, bo jestem specjalistą, a twoje życie już na będzie piękne i szczęśliwe. Za jedyne 799 zł. Takie treści stanowią ogromne zagrożenie.

Tymczasem psychologia, zwłaszcza logoterapia i psychiatria mówią jasno, że człowiek potrzebuje pewnego napięcia, ponieważ to ono go mobilizuje. Dlatego z rezerwą podchodzimy do modnego słowa „dobrostan”. Ci, którzy obiecują nieustanny dobrostan, obiecują gwiazdkę z nieba, która nigdy nie spadnie.

Zdrowie psychiczne jako treść kontrowersyjna

Natknęłyśmy się już na jeszcze jedną formę cenzury. Zajmujemy się zdrowiem psychicznym i nie chodzimy na skróty. Sięgamy po badania, uczciwie je analizujemy i nie dobieramy wyników tak, by usprawiedliwić z góry założoną tezę. Pokazujemy na przykład, jakie niesie za sobą konsekwencje dokonywana na siłę cyfryzacja polskiej szkoły. Meta uznała, że publikujemy treści kontrowersyjne. Trudno w to uwierzyć, ale stan zdrowia psychicznego dzieci okazał się tematem kontrowersyjnym.

Dlaczego tak się dzieje? Mówimy na przykład, że nauka oparta na intensywnym korzystaniu z elektroniki wcale nie służy dzieciom i młodzieży. Trudno oczekiwać, by wielkie firmy technologiczne cieszyły się, gdy ktoś zachęca rodziców do ograniczania ekranów w edukacji.

Podobną rolę odgrywają słowa. Mówimy „sztuczna inteligencja”, choć w rzeczywistości mamy do czynienia z doskonałymi, nieustannie udoskonalanymi mechanizmami analizy danych. Dane te dostarczamy im zresztą sami, często bezrefleksyjnie korzystając z kolejnych narzędzi i modeli. Inteligencja jest czymś więcej, bo obejmuje całego człowieka.

Warto też pamiętać, ile procesów toczy się przeciwko Mecie w związku z powiązaniem między nieustannym przyklejeniem do mediów społecznościowych a depresją u nastolatek. Już w 2021 roku sygnalistka Frances Haugen, była pracowniczka Facebooka, ujawniła, że firma dysponowała wewnętrznymi badaniami wskazującymi na szkodliwy wpływ Instagrama na samopoczucie dziewcząt. Zamiast je upublicznić, bagatelizowała problem, bo zatrzymanie nastolatek w aplikacji na jak najdłużej było bardziej opłacalne niż przyznanie, że wpycha się je w depresję. W takim otoczeniu łatwo przewidzieć, które treści będą promowane, a które zostaną uznane za zbyt kontrowersyjne.

Podsumowanie AI, czyli reklama bez etykiety

Kolejna pułapka czeka w wyszukiwarkach. Nad wynikami coraz częściej pojawia się streszczenie przygotowane przez sztuczną inteligencję. Wiele osób poprzestaje na nim i nie zagląda już do źródeł, nawet jeśli tuż pod spodem widnieje na przykład hasło z Wikipedii. Takie streszczenie powstaje dziś głównie na podstawie informacji najpopularniejszych w internecie.

Wiele wskazuje na to, że i tutaj pojawią się pieniądze, a uwzględnienie strony jako wartościowego źródła stanie się usługą płatną. W tradycyjnych wynikach wyszukiwania link sponsorowany jest oznaczony: wpisujemy „najlepszy program ochrony rodzicielskiej” i od razu widzimy, który wynik ktoś opłacił. Obawiamy się, że w podsumowaniach generowanych przez AI takiego oznaczenia zabraknie, a my wpadniemy w kolejną pułapkę, nawet tego nie zauważając.

Dawid kontra Goliat, czyli zrzut ekranu zamiast linku

Czy można coś z tym zrobić? Pomocne okazują się możliwości, które przynoszą kolejne aktualizacje naszych smartfonów. Skoro link w komentarzu nie działa, wystarczy zrobić zrzut ekranu. Wiele aplikacji, na przykład galeria zdjęć czy telefoniczny notatnik, rozpoznaje dziś tekst na obrazie. Wystarczy przytrzymać palec na zdjęciu, zaznaczyć podświetlony tekst, skopiować go i otworzyć w przeglądarce, która zaprowadzi nas pod właściwy adres. Sprawdziłyśmy ten sposób na naszych artykułach i działa bez zarzutu.

Takie obejście wymaga jednak dodatkowego wysiłku i namysłu. Trzeba wiedzieć, jakie możliwości ma urządzenie, z którego korzystamy, i świadomie wybrać aplikację, która pozwoli wydobyć potrzebne dane. Intuicyjnie się tego nie zrobi.

Poruszyła nas reakcja osób śledzących nasze transmisje. Gdy opisałyśmy problem, w komentarzach natychmiast zaczęły pojawiać się linki do naszych materiałów. Nawet jeśli nie da się w nie kliknąć, ten odruch pokazuje, że z pierwotnej idei mediów społecznościowych, które miały łączyć ludzi w sieć wzajemnej pomocy, przetrwało sporo woli walki. Jedna z osób podsunęła, że podobnie można wykorzystać kody QR, dlatego zaczniemy dołączać je do wartościowych artykułów.

Lekcja z PRL-u: maszyna do pisania, kalka i zaufanie

Najcenniejszą lekcję daje nam jednak historia. Pierwsza część naszego życia przypadła na czasy PRL-u i z perspektywy lat traktujemy to jako wartościowe doświadczenie. Kto wtedy pragnął prawdy, musiał o nią zawalczyć i zabiegać. Warto przypomnieć, jak ludzie radzili sobie z ówczesną cenzurą.

Bibułę produkowały najczęściej pojedyncze osoby. Jedne miały w domu powielacz, inne siadały do maszyny do pisania i przepisywały tekst przez kalkę, uzyskując za jednym razem kilka kopii. Równie ważna była sieć ludzi, którzy sobie ufali. To oni rozprowadzali niezależne wydawnictwa, kierując się prostą zasadą: jeśli trafiło do mnie coś wartościowego, przekażę to komuś, komu może się przydać.

Do tych metod musimy dziś wrócić. Skuteczna okaże się wspólnota, czyli wymiana informacji w gronie zaufanych osób i przekazywanie ich dalej, z pominięciem cenzury. Potrzebny jest też nawyk regularnego zaglądania do źródeł, o których wiemy, że są wartościowe. Zamiast klikać w to, co algorytm podsuwa jako intrygujące, musimy sami aktywnie szukać i sprawdzać.

Ze swojej strony polecamy naszą stronę rodzice.co, na której czytacie niniejszy artykuł. Na stronie głównej znajdziecie najnowsze publikacje, a wkrótce serwis przejdzie przebudowę, która znacznie ułatwi wyszukiwanie treści. Warto też regularnie odwiedzać Polskie Forum Rodziców, z którym współpracujemy i gdzie czeka mnóstwo wartościowych artykułów.

Jak odróżnić eksperta od sprzedawcy cudów

Oceniając wiarygodność źródła, warto sprawdzić, jak długo dana osoba zajmuje się tematem. Obserwujemy wysyp ludzi, którzy zauważyli, że zdrowie cyfrowe zyskuje na znaczeniu. Istnieją w sieci od roku czy dwóch i publikują mnóstwo treści, ale po uważniejszej lekturze widać, że w dużej mierze wygenerowała je sztuczna inteligencja.

Sygnałem ostrzegawczym jest też obietnica wyłączności: nikt poza nami nie powie wam, jak wyjść z problemu, a odpowiedź znajdziecie wyłącznie na naszych warsztatach za jedyne 599 zł albo w naszej książce za jedyne 119 zł. My bardzo wiele z tego, co robimy, udostępniamy całkowicie bezpłatnie. Na pozostałe działania organizujemy zbiórki i prosimy o wsparcie, które pozwala nam kontynuować pracę. Nasze materiały pozostają otwarte i przygotowujemy je w nadziei, że wam się przydadzą, a czy z nich skorzystacie, zależy już od was.

Nie twierdzimy też, że mamy jedyną słuszną odpowiedź. Współpracujemy z wieloma osobami, którym ufamy i które również proponują rozwiązania dobre dla rodziców i wychowawców. Bywają one wymagające, ale często okazują się zaskakująco proste.

Nasz poradnik o sztucznej inteligencji pokaże, gdzie czyhają pułapki, w które wpadają dzieci, a często także dorośli, oraz jak korzystać z AI, by rzeczywiście była narzędziem. Zgłębiając ten temat, same odkryłyśmy rzeczy zdumiewające. Mechanizmy przetwarzania danych osiągają precyzję, do której człowiek nie doszedłby w tak krótkim czasie. Za ich wymyśleniem zawsze stoi jednak człowiek. Warto więc tak wychowywać dzieci, by kiedyś to one projektowały rozwiązania, które będą służyć ludzkości, a nie ją niszczyć.

Szukanie informacji jako akt wolności

Warto rozmawiać też z dziećmi o tym, jak wyglądało życie w czasach PRL-u, i pokazać im, że aktywne poszukiwanie wartościowych informacji, w miejsce bezmyślnego reagowania na podpowiedzi algorytmów, jest walką o ich wolność. Jak pokazują liczne badania, nastolatkom bardzo zależy na poczuciu, że są osobami wolnymi i nikt nimi nie steruje. Ten, kto sam szuka informacji i ją sprawdza, trzyma się faktów i trudniej ulega cudzym opiniom.

Budujemy bibliotekę zaufanych źródeł

Zaglądajcie do nas regularnie z własnej inicjatywy, nie czekając, aż podsunie nas algorytm, bo raczej tego nie zrobi. Nasze transmisje na Facebooku są dostępne przez sześć tygodni, na YouTubie, przynajmniej na razie, zostają na stałe. Przerabiamy je też na podcast „Pomoc dziecku w cyberpułapce”, którego posłuchacie na Spreakerze i Spotify. Wszystkie nasze artykuły znajdziecie na rodzice.co, a zbiórka na poradnik trwa na zrzutka.pl/seuwya.

Chcemy stworzyć bibliotekę wiarygodnych źródeł o tym, jak bronić się przed inwazją ekranów w nasze życie. Na początek polecamy książkę i program Janusza Wardaka „Rodzinna dieta cyfrowa”. Warto też sięgnąć po książki Krzysztofa Piersy, np. „Komputerowy ćpun” oraz po prace Manfreda Spitzera. Stałe miejsce w tej bibliotece ma również Polskie Forum Rodziców, o którym pisałyśmy wyżej.

Czekamy na wasze propozycje książek i stron internetowych, którym ufacie. Podzielcie się nimi z nami i z innymi rodzicami, póki jeszcze możemy swobodnie wymieniać się komentarzami. Takich źródeł jest sporo, trzeba tylko wiedzieć, gdzie szukać.

Literatura

Stan na 5 października 2026 r.

Sygnalistka Frances Haugen i wewnętrzne badania Facebooka

Procesy przeciwko Mecie

Limit linków na Facebooku

Reklamy w podsumowaniach AI

Potrzeba autonomii u nastolatków

  • Bryan C.J., Yeager D.S., Hinojosa C.P., Chabot A., Bergen H., Kawamura M., Steubing F. (2016). Harnessing adolescent values to motivate healthier eating. Proceedings of the National Academy of Sciences, 113(39), 10830–10835. Przedstawienie zdrowego wyboru jako sprzeciwu wobec manipulacji ze strony korporacji skuteczniej motywowało ósmoklasistów niż tradycyjna edukacja zdrowotna, bo odwoływało się do ich potrzeby autonomii.
  • Bryan C.J., Yeager D.S., Hinojosa C.P. (2019). A values-alignment intervention protects adolescents from the effects of food marketing. Nature Human Behaviour, 3, 596–603.

Lektury polecane w tekście

Authors

  • Bogna Białecka

    psycholog, publicysta, wykładowca, żona, matka czwórki dzieci, trener umiejętności komunikacyjnych. Autorka szeregu książek psychologicznych dotyczących wychowania i relacji, współtwórca portalu dla młodzieży www.pytam.edu.pl ukierunkowanego na kompleksową profilaktykę uzależnień i zachowań ryzykownych.
    Prezes Fundacji Edukacji Zdrowotnej i Psychoterapii Współtwórca portalu edukacyjnego dla młodzieży PYTAM.EDU.PL oraz portalu dla rodziców RODZICE.CO​

    View all posts
  • Aleksandra Gil

    Jestem logoterapeutą, profilaktykiem (akredytacja Instytut Victora E. Franka w Wiedniu, certyfikat Archezja), trenerem profilaktyki zdrowia psychicznego i wiceprezesem Fundacji Edukacji Zdrowotnej i Psychoterapii. Specjalizuję się w edukacji dotyczącej zachowań ryzykownych młodzieży związanych z technologią. Prowadzę warsztaty dla rodziców, nauczycieli i młodzieży oraz angażuję się w kampanie społeczne, pisząc książki m.in.: "Jak pomóc dziecku w CYBERPUŁAPCE. Poradnik dla rodzicowi", Dzieci w Wirtualnej sieci. Mini-poradnik dla rodziców" oraz artykuły o zdrowym rozwoju psycho-fizycznym. więcej na www.edukacja-zdrowotna.pl

    View all posts