Ponad połowa japońskich nastolatek zwraca się do ChatGPT z problemami emocjonalnymi i dotyczącymi relacji. Dlaczego młodzi ludzie coraz częściej ufają AI bardziej niż rodzicom, nauczycielom czy przyjaciołom — i czy w Polsce dzieje się już to samo?
Wieczorem siedzi w swoim pokoju. Niby odrabia lekcje, niby coś czyta. Telefon świeci jej na twarz. Myślisz: TikTok, może Instagram. Tymczasem ona właśnie pyta ChatGPT, czy jest beznadziejna, skoro pokłóciła się z przyjaciółką. Albo czy chłopak, który od dwóch dni nie odpisał, „stracił zainteresowanie”.
Japońskie badania pokazują smutną rzeczywistość:
Japoński rząd opublikował właśnie niezwykle alarmujące wyniki badań.
„Wiele nastolatek doświadcza znacznej presji związanej z nauką, porównywaniem się z innymi, samotnością oraz lękiem dotyczącym relacji i przyszłości” – powiedział prof. Toshi Sasao, kierownik badań, w rozmowie z UCA News 14 maja.
„Jednocześnie możliwości otwartej komunikacji emocjonalnej w rodzinach, szkołach i społecznościach lokalnych mogą być ograniczone” – zauważył.
Badanie dotyczące osób korzystających z generatywnej sztucznej inteligencji zostało przeprowadzone w lutym 2026 roku przez panel konsumencki działający przy japońskim rządzie. Wyniki pokazały rosnący wpływ tej technologii na młode Japonki.
Ponad 52 procent dziewcząt zadeklarowało, że zwierza się AI ze swoich problemów i zmartwień, prosząc o poradę, co stanowi najwyższy odsetek spośród wszystkich grup wiekowych i obu płci.
Łącznie 63,1 procent ankietowanych nastoletnich dziewcząt stwierdziło, że ufa poradom AI dotyczącym relacji osobistych i kontaktów społecznych. Około 10 procent respondentów powiedziało, że AI pomaga im zmniejszyć poczucie samotności.
Egzotyka? Niekoniecznie
Łatwo pomyśleć: „To Japonia. Inna kultura”. Tyle że gdy czyta się uzasadnienia młodych Japonek, brzmią one zaskakująco znajomo:
„AI nie ocenia”. „Odpowiada od razu”. „Łatwiej coś powiedzieć chatbotowi niż ludziom”.
Coraz częściej AI staje się dla nastolatek kimś, komu można się wygadać bez stresu i bez ryzyka zawstydzenia. Dokładnie o tym samym mówią polskie dziewczęta – podczas spotkań, warsztatów ale też w gabinecie psychologa czy terapeuty.
Chcesz pomóc? Oto jak możesz to zrobić:
Dlaczego dziewczęta tak łatwo przywiązują się do chatbotów?
Większość młodych ludzi wcale nie fascynuje się samym chatbotem. Bardziej chodzi o doświadczenie, że ktoś odpowiada od razu i cierpliwie ich wysłuchuje.
Wspomniany już profesor Toshi Sasao z International Christian University w Tokio zwraca uwagę, że wielu młodych ludzi ma dziś wrażenie, że przez cały dzień ktoś czegoś od nich chce albo ich ocenia: szkoła, media społecznościowe, grupy rówieśnicze.
Dzieci wracają ze szkoły i właściwie dalej funkcjonują w trybie walcz-uciekaj. Coś oglądają, czegoś słuchają, odpowiadają na wiadomości, nadrabiają zaległości, przewijają kolejne treści. Brakuje miejsca na prawdziwy relaks czy rozmowę z drugim człowiekiem, jest tylko ciągłe bombardowanie nowymi, błyskawicznie zmieniającymi się bodźcami z komunikatorów i platform społecznościowych. Piszesz do kogoś i albo zastajesz zalany strumieniem powiadomień, albo rozmowa się nagle urywa i zostajesz sam z troskami.
„Pisanie” z drugą osobą nie zastąpi rozmowy, a chatboty są zawsze gotowe wysłuchać i nigdy się nie obrażają. To kuszące. Skądinąd (badania NASK – „Nastolatek 3.0”)wiemy, że dziewczynki są bardziej skłonne od chłopców do szukania pseudorelacji online, a nadmierne przebywanie online pogłębia problemy typu depresja i zaburzenia nastroju.
Kiedyś dzieci miały miejsca, w których po prostu były razem
W jednym z wcześniejszych (2023) japońskich badań aż 70 procent dzieci przyznało, że nie ma miejsca, gdzie mogłoby naprawdę odpocząć.
Autorzy tekstu opisują z nostalgią małe sklepiki ze słodyczami, w których dzieci spotykały się po szkole, wymieniały drobiazgami, rozmawiały i zwyczajnie spędzały razem czas. Takie miejsca działały trochę jak społeczny bufor bezpieczeństwa.
W Polsce też mieliśmy swoje odpowiedniki. Trzepaki, boiska, kioski, osiedlowe ławki na podwórku, parki . Miejsca, gdzie relacje tworzyły się w naturalny sposób.
Dziś większość nastolatków praktycznie nie doświadcza już takiego zwykłego bycia razem. Spotykają się online, są ze sobą w kontakcie niemal bez przerwy, a jednocześnie coraz częściej brakuje im poczucia prawdziwej bliskości.
Chatbot ma nad ludźmi pewną przewagę
Chatbot sprawia wrażenie rozmówcy, który zawsze ma czas, reaguje spokojnie i nie okazuje zniecierpliwienia. Dla części nastolatków to bywa zaskakująco kojące doświadczenie.
Profesor Toshi Sasao wspomina rozmowę z młodą nauczycielką z Tokio, która przyznała, że korzysta z ChatGPT, gdy potrzebuje „pewnej odpowiedzi” albo „drugiej opinii”. Powiedziała też coś bardzo ważnego: chatbot pomaga jej przeżyć dzień, ale niczego realnie nie rozwiązuje.
To zdanie warto zapamiętać również w kontekście naszych dzieci. AI może chwilowo obniżyć napięcie i stworzyć iluzję rozmowy, ale nie zastąpi doświadczenia bycia naprawdę zrozumianym przez drugiego człowieka.
Najlepsze rozmowy z nastolatkami zwykle nie zaczynają się od: „musimy pogadać”
Co z tym robić? Rodzice często próbują rozmawiać w najgorszym możliwym momencie. „Jak było w szkole?” „Czemu jesteś taki nerwowy?” „Musimy pogadać”. Nastolatek słyszy w tym groźbę przesłuchania albo zapowiedź moralizowania.
Najbezpieczniejszym polem ważnej rozmowy z nastolatkiem są codzienne zajęcia. Dobrą okazją do zagajenia jest wspólny powrót samochodem z treningu, podczas przygotowywania obiadu, przy wspólnym myciu auta albo kiedy idziecie razem na zakupy. Wtedy łatwiej mówić, bo uwaga nie jest skupiona wyłącznie na rozmowie.
Wielu rodziców zauważa, że nastolatek zaczyna otwierać się właśnie wtedy, gdy nie czuje na sobie pełnej uwagi.
Niektóre rozmowy blokują się dlatego, że od początku brzmią zbyt poważnie. Nastolatek spodziewa się oceny albo gotowych rad. Dużo lepiej działają pytania, które pojawiają się trochę „z boku”. Bardziej z ciekawości niż z potrzeby kontroli.
„Gdybyś mógł usunąć jedną aplikację z życia wszystkich ludzi, co byś wybrał?”
„Który influencer wydaje ci się najbardziej smutny, mimo że ciągle się uśmiecha?”
„Myślisz, że za dziesięć lat ludzie będą bardziej samotni niż dziś?”
„Jaka byłaby najbardziej żenująca rzecz, którą AI mogłoby kiedyś o nas wiedzieć?”
„Gdybyś miał własną kawiarnię dla nastolatków, jaka byłaby tam jedna zasada?”
Albo jeszcze inaczej. Jedziecie autem i zamiast pytać jak tam było w szkole, rzucasz: „Wiesz co, ostatnio zastanawiam się, czy ludzie w ogóle jeszcze umieją odpoczywać”. Czasem właśnie wtedy nastolatek zaczyna mówić.
„To tylko chatbot”? Niekoniecznie
Na koniec trzeba powiedzieć o jeszcze jednej istotnej sprawie. Warto rozmawiać z nastolatkami o samym działaniu AI. Bo chatbot bardzo często brzmi pewnie nawet wtedy, gdy się myli.
Młodzi ludzie zwykle wiedzą już, że ChatGPT potrafi podać błędne informacje. Problem polega na tym, że najłatwiej zauważyć błędy oczywiste. Jeśli chatbot napisze, że ulubiona kebabownia jest dziś otwarta do 23, a akurat jest święto i wszystkie restauracje są zamknięte, łatwo złapać go na pomyłce i pomyśleć: „mam kontrolę, umiem to wychwycić”.
Znacznie trudniejsze są przekłamania subtelne. Szczególnie, jeśli brzmią dojrzale, rozsądnie i dają chwilowe poczucie ulgi. Czyli właśnie te będące swoistymi poradami w sprawach relacji, emocji czy samooceny. Wtedy młody człowiek – a jak pokazują badania – dotyczy to przede wszystkim dziewcząt – często nie zauważa już, że rozmawia z sztucznym tworem, który nie rozumie ani jego życia, ani kontekstu, ani ludzi wokół niego. Po prostu przewiduje najbardziej prawdopodobną odpowiedź.
Rezultaty bywają tragiczne, ale nadal możemy wskoczyć w tę przestrzeń realnej potrzeby kontaktu z drugim człowiekiem. A może warto zastanowić się jeszcze nad tym, jak pomóc samym nastolatkom tworzyć taką przestrzeń, jaką mieliśmy kiedyś na podwórkach i w parkach, gdzie chodziliśmy z przyjaciółmi. Jakie mielibyście pomysły na to, by odbudować tę kulturę spotkań osobistych?

Jak AI zabija kreatywność Twojego nastolatka?























































