Na początku wakacji wiele osób ma poczucie świeżego startu: „tym razem zrobię coś sensownego”, „nie zmarnuję lata”. Oto, co możemy zrobić my i nasze dzieci by zrealizować te plany?
Na początku wakacji wszystko wydaje się proste. Wreszcie będzie czas na książki, wycieczki, spotkania z przyjaciółmi, sport, odpoczynek. Nasze dzieci, nastolatki myślą: „te wakacje będą inne”. Kilka dni później okazuje się, że dni zaczynają się do siebie upodabniać. Coraz częściej sięgają po telefon, kolejne godziny znikają nie wiadomo kiedy i już znają myśl, która pojawi się pod koniec sierpnia: te wakacje znowu przeleciały mi przez palce.
To doświadczenie zna wielu nastolatków i dorosłych. Problem tkwi w tym, jak planujemy swój czas i jak działa nasza pamięć i motywacja, ale trudności możemy pokonać.
Jedno zdjęcie może przypomnieć całe wakacje
Znamy historię dziewczyny, która wróciła z rejsu na jednym z polskich żaglowców. Podczas wyprawy robiła smartfonem zdjęcia morza. Jedno z nich umieściliśmy na w tym artykule. Do dziś śmieje się, że robiła je z drżącymi rękami, zastanawiając się, czy za chwilę telefon nie wpadnie do wody.
Najciekawsze wydarzyło się jednak dopiero po powrocie.
Na statku każdy dzień był inny. Załoga szybko stała się małą społecznością. Były wspólne obowiązki, rozmowy, śmiech, czasem konflikty, ale przede wszystkim poczucie, że można na sobie polegać. Po zejściu na ląd ten świat nagle się skończył. Codzienność wydała się zaskakująco pusta.
Dziewczyna zrobiła wtedy coś, co dziś zdarza się coraz rzadziej. Wywołała zdjęcia i włożyła je do albumu.
Kilka miesięcy później, w czasie przygotowań do matury, przyszedł trudniejszy moment. Zmęczenie, przytłoczenie obowiązkami i zwyczajny spadek nastroju.
Usiadła z albumem na kolanach.
Zaczęła oglądać zdjęcia. Przypominały jej nie tylko miejsca, ale także rozmowy, zapach morza, ludzi, z którymi przeżywała tamte dni. Potem wróciła do nich jeszcze raz, tym razem razem ze znajomymi z rejsu. Każde zdjęcie otwierało kolejne wspomnienia.
Powiedziała wtedy zdanie, które trudno zapomnieć:
„Załapałam doła. Te zdjęcia uratowały mi życie.”
I właśnie dlatego warto robić zdjęcia wakacji, by mieć do czego wracać wspomnieniami, móc się nimi dzielić. Punkt kluczowy – wydrukować.
***
Pomóż nam wydać poradnik:
Dlaczego tak rzadko wracamy do zdjęć w telefonie?
Każdego lata robimy setki, czasem tysiące fotografii. Problem polega na tym, że większość z nich zostaje w galerii smartfona. Zapisujemy kolejne obrazy, ale coraz rzadziej je oglądamy.
Album działa zupełnie inaczej.
Kiedy bierze się go do ręki, łatwo zatrzymać się przy jednym zdjęciu. Przypomnieć sobie rozmowę, zabawną sytuację albo miejsce, którego wcześniej nie docenialiśmy.
Dlatego warto wywoływać zdjęcia jeszcze w czasie wakacji. Dziś nie trzeba nawet czekać do powrotu z wyjazdu. Niewielkie drukarki termiczne podłączane do telefonu albo aparaty natychmiastowe pozwalają od razu wkleić fotografię do notesu i dopisać kilka zdań, zanim wspomnienia zaczną się zacierać. Do łask wracają też kolorowe polaroidy.
Po latach taki pamiętnik często okazuje się znacznie cenniejszy niż kolejna kopia zdjęć zapisana w chmurze.
Pamiątką mogą być także książki, bilety… i memy
Wakacyjne wspomnienia nie muszą ograniczać się do fotografii.
Dobrym pomysłem jest prowadzenie prostego pamiętnika, do którego można wkleić zdjęcie okładki przeczytanej książki i zapisać jedną myśl, która szczególnie zapadła w pamięć. Ktoś inny będzie zbierał bilety z podróży albo rysunki.
Można nawet drukować internetowe memy. Brzmi to trochę zabawnie, ale wiele osób zauważa, że jeśli zapiszą coś tylko w telefonie, prawdopodobnie już nigdy tego nie odnajdą. W papierowej wersji śmieszne obrazki stają się częścią osobistego albumu i po kilku miesiącach potrafią znowu rozbawić.
Jest to łatwy sposób na kronikę wakacyjną i utrwalenie dobrych wspomnień.
Większość wakacyjnych postanowień przegrywa z jednego powodu
Jest jeszcze jedna pułapka.
Na początku wakacji pojawiają się ambitne plany: Będę więcej czytać. Będę ćwiczyć. Będę wcześniej wstawać. Będę robić coś ciekawego.
Takie postanowienia brzmią dobrze, ale są zbyt ogólne. Rano budzik dzwoni, pojawia się myśl: „Jeszcze chwilę”, a kiedy wstajemy, okazuje się, że połowa dnia już minęła.
Do tego dochodzi przekonanie, że wszystko zapamiętamy. Nie zapamiętamy.
Jeżeli plan istnieje wyłącznie w naszej głowie, bardzo łatwo rozmywa się pod wpływem codziennych wydarzeń. Dlatego zwyczajnie trzeba go zapisać i rozpisać możliwie konkretnie. Im mniej decyzji trzeba będzie podejmować każdego ranka, tym łatwiej zamienić pomysł w działanie.
Aby plan się powiódł, musimy zaplanować także to, co może pójść nie po naszej myśli
Przy planowaniu warto zadać sobie jeszcze jedno pytanie.
Co może mi przeszkodzić? Wewnętrznie i zewnętrznie? Taka mini analiza SWOT.
Zaplanowałem, że codziennie rano będę spotykać się z kimś i będziemy razem ćwiczyć w parku. Co może pójść nie tak?
Może padać deszcz. Może obudzę się bez energii. Może osoba, z którą się umówiłem, odwoła spotkanie, zaśpi, nie będzie jej się chciało.
Jeżeli wcześniej pomyślimy o takich sytuacjach, łatwiej przygotować rozwiązania. Kiedy pogoda nie pozwala wyjść z domu, można mieć przygotowany plan ćwiczeń w pokoju. Jeżeli wiemy, że rano trudno nam się zmobilizować, warto wieczorem położyć obok łóżka ubrania sportowe i buty.
Nazywa się to architekturą zachowań. Chodzi o takie przygotowanie otoczenia, żeby pierwszy krok był jak najłatwiejszy.
Motywacja zwykle pojawia się dopiero po rozpoczęciu działania
Kolejna pułapka polega na tym, że wiele osób czeka na moment, w którym poczuje motywację.
Tymczasem nasze doświadczenie i badania psychologiczne pokazują coś odwrotnego. Najpierw musimy zacząć działać. Dopiero później pojawia się ochota, zainteresowanie i satysfakcja.
Pierwsze minuty bywają najtrudniejsze. Potem okazuje się, że można przeczytać jeszcze kilka stron, przejść kawałek dalej albo wykonać kolejne ćwiczenie.
To dobra wiadomość. Nie trzeba czekać, aż przyjdzie odpowiedni nastrój. Wystarczy ułatwić sobie rozpoczęcie.
Wspólny plan łatwiej zrealizować
Wakacje są również czasem spotkań z rówieśnikami i rodziną. Warto wykorzystać to do wspólnego planowania.
Można umówić się na regularne wyprawy rowerowe, piesze wędrówki albo wycieczki z papierową mapą zamiast nawigacji w telefonie. Można wspólnie prowadzić wakacyjny album albo umawiać się na czytanie tej samej książki. Kiedy robi się coś razem, łatwiej wytrwać nawet wtedy, gdy jednego dnia komuś zwyczajnie się nie chce.
Po latach zwykle najlepiej pamiętamy właśnie takie chwile.
Warto zatrzymać to lato
Nie mamy wpływu na to, jak szybko miną wakacje.
Mamy natomiast wpływ na to, ile z nich zostanie z nami na dłużej.
Czasem wystarczy album z wywołanymi zdjęciami, codzienne zapisy w pamiętniku, notes z śmiesznymi rzeczami. Z takich drobiazgów powstają wspomnienia, do których naprawdę chce się wracać.
Być może właśnie teraz jest dobry moment, żeby zatrzymać się na chwilę i zadać sobie jedno pytanie: co chciałbym pamiętać z tych wakacji, kiedy zacznie się jesień?






























