fbpx

Jak ekrany wpływają na nasze sen. Błękitne światło.

Często młodzi mówią nam na warsztatach (Prawo Jazdy Smartfonem), że rodzice zabraniają im wpatrywać się długo po nocy w ekrany, bo sobie wzrok popsują.

To (już) mit.

Owszem. Dawniej, tak z dwadzieścia lat temu, istniały telewizory i monitory z wypukłymi lub wklęsłymi ekranami, których promieniowanie było na tyle silne, że mogło osłabić wzrok. Jednak ta technologia ma już swoje miejsce w muzeum.

Nie oznacza to jednak, że długotrwałe oglądanie ekranu, czy może raczej wystawienie siebie na działanie ekranu, jest nieszkodliwe.

Żeby to lepiej zrozumieć, musimy zrozumieć naturę światła dziennego i szyszynki.

Temperatura światła (wyrażona w kelwinach) w ciągu dnia się zmienia. Światło słoneczne nie dociera do nas w jednej, stałej temperaturze cały dzień. Zmienia się ona tak, jak zmienia się godzina.  Naturalne światło słoneczne, w najjaśniejszy dzień, będzie miało około 5200 K – to tzw. światło zimne, błękitne. W miarę jak dzień ma się ku końcowi i zbliża się zachód słońca, temperatura światła spada do 3500 K.

Tymczasem szyszynka odpowiada za rytm dobowy u ssaków. Kontroluje ona produkcję melatoniny – hormonu snu. Produkcja melatoniny regulowana jest temperaturą światła. Gdy światło jest zimne, szyszynka nie produkuje melatoniny bo „wie”, że jest szczyt dnia i nie ma takiej potrzeby. Im temperatura jest niższa, tym bardziej szyszynka „szykuje” się do pracy. W końcu gdy temperatura spada poniżej 3000 K, zaczynamy robić się coraz bardziej senni.

Powyżej ilustracja ze strony: https://perfectartlights.com/pages/true-color-lighttm

Tu chodzimy do sedna tematu:

Ekrany urządzeń mobilnych emitują światło o temperaturze około 5500 K – wysyłając do naszych mózgu informację „Hej! jest ŚRODEK DNIA! Nie ma co produkować melatoniny!” Mózg zostaje oszukany.

Efekt?

Niewyspanie, nie możność zaśnięcia, zaburzony apetyt (melatonina kontroluje cały rytm dobowy, także chęć jedzenia), zaburzona koncentracja i wszelkie konsekwencje niewyspania (zobacz: artykuł o śnie).

Skoro temperatura światła naturalnie spada w ciągu dnia, to nie możemy tego procesu zaburzać. Jeżeli np. o 21 patrzymy w ekran, produkcja melatoniny będzie zaburzona.

Dwa kontrargumenty, które często można usłyszeć:

1. Okulary i programy z filtrami światła błękitnego niwelują ten efekt.

2. Ja tam nie mam problemu ze snem.

Jak na nie odpowiedzieć?

Nawet bez sięgania po dane wiadomo, że żaden filtr nie eliminuje światła błękitnego w całości, a tylko ogranicza ekspozycję. Jeśli jednak chcemy przekonać swe dziecko o tym – niech samo poszuka danych – jedynie najdroższe modele okularów realnie filtrują światło błękitne, reszta je ogranicza.

Co do argumentu „ja tam nie mam problemu ze snem” – warto zaproponować eksperyment – co najmniej 3 tygodnie rezygnacji z ekranu na 2 godziny przed snem połączone z prowadzeniem dziennika snu:

  • o której zostały wyłączone ekrany,
  • o której zgaszono światło
  • przybliżona godzina zaśnięcia
  • godzina pobudki (budzenie się w nocy też należy odnotować)
  • na skali 1 -10 (gdzie 1 oznacza bardzo źle, a 10 bardzo dobrze) – na ile czujesz się wyspany po przebudzeniu

Taki eksperyment połączony z dziennikiem snu ostatecznie przekonuje człowieka – jaki wpływ ma na niego ekran.