Filmy, które robią papkę z mózgu twojego dziecka

Bogna Białecka, psycholog, wyjaśnia dlaczego nie warto dawać dziecku smartfona lub tabletu, by samodzielnie oglądało bajki.

W Internecie zarówno na platformach oferujących wideo, takich jak np. YouTube czy media społecznościowe (na przykład Tik-Tok) pojawia się coraz więcej amatorskich filmów adresowanych do dzieci. Filmy te mają szereg wspólnych cech.

Po pierwsze nie są tworzone z myślą o wspomaganiu rozwoju dziecka (jak prawdziwe bajki), a zarobku (np. na reklamach) lub zdobyciu popularności.

W rezultacie dziecko ogląda błyskawicznie zmieniające się sceny, stworzone w oparciu o najpopularniejsze słowa tzw. klucze. Na przykład: Elsa, Świnka Peppa, wyliczanka kolorów, przemoc, Zombie, piosenki dla dzieci czy seks.

Wskutek tego do problemu błyskawicznie zmieniających się scen i ciągłego aktywowania odruchu „uciekaj lub walcz” dołącza problem treści łączących świat bajek z przemocą. Całość jest zbiorem przypadkowych scen bez spójnej fabuły, co wprowadza dodatkowy niepokój.

Wśród oglądanych chętnie przez dzieci produkcji znajdują się też tak zwane filmy o złych dzieciach (Bad Kids). Pokazują one nieskuteczne próby wychowywania i tryumf dzieci, które dzięki napadom wściekłości uzyskują od rodziców prezenty i słodycze. Swoisty instruktaż “jak wychować tyrana”.

Dowiedz się więcej: