Kiedy potrzebny jest cyfrowy detoks?

Rok 2007. Do gabinetu psychiatry wchodzi piętnastoletni chłopiec. Wzrok ma nieobecny, twarz zaniepokojoną. Lekarz pyta go, czy wie, gdzie jest. Chłopiec nie odpowiada. Dopiero po kolejnym pytaniu niepewnym głosem odzywa się: „czy my jesteśmy jeszcze w grze?”. Okazało się, że chłopiec przeżywa epizod psychotyczny, wywołany graniem po kilkanaście godzin dziennie w grę wideo. Granice między fikcją a rzeczywistością zamazały mu się na tyle, że gabinet psychiatry w szpitalu wydał mu się elementem gry.

Oczywiście jest to przypadek skrajny, jednak dr  Nicholas Kardaras, z którego książki „Dzieci ekranu” zapożyczyłam powyższy opis przytacza badania pokazujące, że świat wirtualny (a zwłaszcza gry i pornografia internetowa) mogą zniewolić człowieka, uzależniając podobnie jak twarde narkotyki. Odpowiedzialne jest za to naruszenie tzw. Układu nagrody w mózgu. Mózg zostaje oszukany, że oto robi coś sprzyjającego przetrwaniu, podczas gdy uzależniony tak naprawdę sobie szkodzi.

Najnowsze badania polskich nastolatków przeprowadzone przez NASK (2019) pokazują, że 21,7% młodzieży korzysta ze smartfonu powyżej 6 godzin dziennie, w tym 12% powyżej 8 godzin dziennie. To tyle, co pełen etat.

Uzasadnione jest zaniepokojenie wielu rodziców tym przyklejeniem dzieci do ekranu. Czy to już zniewolenie? Niekoniecznie.

Istnieje różnica między szkodliwym korzystaniem z technologii, gdy ktoś spędza za dużo czasu w Internecie, jednak po wprowadzeniu twardych ograniczeń potrafi się do nich dostosować a uzależnieniem. Osoba uzależniona na próby wprowadzania ograniczeń reaguje buntem. Pojawić się mogą objawy takie same jak przy odstawieniu narkotyku – agresja, panika, napady niepokoju, drżenie rąk, niemożność skupienia uwagi na czymkolwiek poza myślą o narkotyku (smartfonie, grze, świecie wirtualnym). Granica ta jest płynna.

Czynniki sprzyjające uzależnieniu.

Nie wszyscy ulegają uzależnieniom – czy od ekranu, czy substancji. Szacuje się, że około 10% populacji ma genetycznie uwarunkowaną większą podatność na uzależnienia. Jeżeli mamy zatem w rodzinie (wśród przodków) osoby uzależnione, możliwe, że znajdujemy się w tej puli. Nie oznacza to bycia skazanym na uzależnienie, osoby z grupy podwyższonego ryzyka powinny być bardziej ostrożne i np. nie eksperymentować z uzależniającymi zachowaniami. Uzależnienie grozi też osobom silnie przeżywającym stres, nie radzącym sobie z emocjami.  Gry komputerowe, pornografia internetowa, media społecznościowe itp. oferują drogę na skróty – szybką poprawę nastroju.

Jednak kto wie, czy najważniejszym czynnikiem sprzyjającym uzależnieniom nie jest poczucie samotności, odrzucenia. Sugeruje to klasyczny już eksperyment na szczurach z połowy ubiegłego wieku. W pierwszej wersji tego eksperymentu szczury zostały wsadzone do pojedynczych klatek, unieruchomione, a swoje cierpienia mogły łagodzić otrzymując wodę z morfiną lub kokainą. Biedne stworzenia naciskały na potęgę dźwignię, która dostarczała narkotyku. W kilka lat później badacz dr Bruce Alexander zadał sobie pytanie czy uzależnienie związane było z mocą samej substancji, czy raczej z podłymi warunkami, w jakich znajdowały się biedne futrzaki. Eksperyment przeprowadził inaczej – oto szczury otrzymały wielkie, wygodne wspólne klatki, gdzie mogły prowadzić normalne szczurze życie (pełne interakcji społecznych). Okazało się, że w takich warunkach szczury mimo dostępności poideł z narkotykami niezwykle rzadko po nie sięgały i żaden szczur nie popadł w narkomanię.

Szczury są podobne do ludzi pod względem relacji społecznych – i my i one lubimy towarzystwo, potrzebujemy pozytywnych interakcji z innymi ludźmi. Dr Kardaras podsumowuje to: „Według tego punktu widzenia dzisiejsza epidemia jarzących się ekranów jest mniej oparta o ekrany, a bardziej o rywalizujące, hiperindywidualistyczne, hiperizolujące, rozgorączkowane,  dotknięte przez kryzys społeczeństwo, w którym zamieszkują nasze dzieci.” (Dzieci Ekranu, s 104)

Środki zaradcze.

Najlepszym sposobem jest zapobieganie uzależnieniu – wprowadzanie technologii w życie dziecka stopniowo i pod kontrolą. Podobnie jak nie posadzilibyśmy dziecka za kierownicą samochodu, tak nie powinniśmy wręczać mu smartfonu. Choć badania prowadzone są zaledwie od kilku lat, już dziś wiadomo, że najwcześniejszym momentem, w którym dziecko może stać się posiadaczem smartfonu jest wiek 13 lat. Wcześniej dziecko nie dysponuje odpowiednimi umiejętnościami i stopniem dojrzałości mózgu by poradzić sobie samodzielnie z wyzwaniem, jakie stawia smartfon. Podam przykład może drastyczny, jednak wcale nie rzadki. Sześcioletni chłopiec (który od strony technicznej  smartfon opanował perfekcyjnie), robi relację na żywo na Instagramie z załatwiania się w ubikacji z podpisem: „kto chce zobaczyć siusiaka, łapka w górę”. Robi to nie dlatego, że jest zaburzony, lecz dlatego, że sześciolatkowi takie pomysły mogą przychodzić do głowy (bez myślenia o konsekwencjach), a nowoczesna technologia pozwala na natychmiastowe ich zrealizowanie. Jednak to nie tylko problem braku dbania o swoją intymność czy ochronę swych danych osobowych. To też magnetyczne przyciąganie gier, czy mediów społecznościowych, którym nie potrafi się oprzeć dziecko.

Druga rzecz – gdy wręczamy nastolatkowi smartfon, warto od razu wyposażyć go w narzędzia kontroli rodzicielskiej (takie jak np.. Google Family Link), pozwalające zaprogramować z góry czas korzystania przez dziecko ze smartfonu oraz okresy, gdy telefon „śpi” np. od 10 wieczór do 7 rano. Początkowi korzystania ze smartfonu powinno towarzyszyć wspólne ustalenie zasad, kodeksu korzystania z internetu/smartfonu. Przykład takiego kontraktu cyfrowego można znaleźć tutaj .

Kontrakty cyfrowy powinien zawierać zarówno ograniczenia (czego nie robić), jak i wskazówki pozytywne , a co najważniejsze – powinien być dokumentem żywym, do którego wraca się regularnie i rozmawia o nim wspólnie z dzieckiem, w razie potrzeby go przeredagowując.

A jeśli do uzależnienia doszło?

Dr Kardaras jako psychiatra i specjalista od uzależnień od lat pomaga uzależnionym dzieciom i nastolatkom. Podkreśla, że próby narzucania ograniczeń np. czasowych uzależnionemu skazane są na porażkę. Potrzebne jest radykalne cięcie – cyfrowy detoks trwający minimum 4 tygodnie (średnio 6 a czasem nawet po kilka miesięcy). Proponuje by zacząć łagodnie od tygodniowego okresu ograniczenia korzystania z mediów, pozamykania różnych spraw. Daje to możliwość uzależnionemu by np. zaproponowało alternatywne środki kontaktu przyjaciołom, uprzedziło znajomych online o swojej nieobecności itp. Następujące potem tygodnie detoksu oznaczają zero kontaktu z mediami – też z filmami, telewizorem. Prawdziwym problemem jest w tym momencie szkoła, ponieważ obecność multimediów na lekcjach przybiera czasem zastraszające wręcz rozmiary. Oczywiście nie dotyczy to wszystkich szkół, jednak rodzicielskie oczekiwanie, że przez najbliższych kilka tygodni dziecko nie będzie w szkole mieć zajęć z pokazywaniem filmów itp. w wielu miejscach może się spotkać z niezrozumieniem. Być może rozwiązaniem będzie poczekanie do wakacji z detoksem, jednak uzależnienia mają tendencje do pogłębiania się. W USA funkcjonuje już kilka ośrodków leczenia uzależnień behawioralnych zapewniających dzieciom i nastolatkom warunki detoksu połączone z kontynuowaniem nauki szkolnej, nie jestem pewna jak to wygląda w Polsce.

Do efektywnego detoksu nie wystarczy jednak samo zabranie komórki i telewizora. Dziecko musi po pierwsze rozumieć  powagę problemu – czyli fakt, iż jest uzależnione, po drugie – wiedzieć, że to stan przejściowy. Świat wirtualny, filmy, muzyka, nie zostały mu odebrane na zawsze, jednak detoks potrzebny jest by nauczyło się posługiwać technologią w zdrowy sposób.

Nie chodzi o to, że po detoksie wróci do gry po osiem godzin na dobę. Wróci do oglądania filmów, kontaktu z przyjaciółmi, ale być może już nie do zniewalającej go gry.

Trzeba być przygotowanym na to, że dziecko będzie przechodzić okres wzmożonej irytacji, niepokoju, depresji, a może nawet pewnym symptomów fizycznych, takich jak bóle głowy lub brzucha. To wszystko jest naturalne i przemija. Pamiętajmy jednak, jak pisze dr Kardaras: „jeśli dziecko wpada w histerię z powodu technologii, możesz być pewien, że będzie to robiło częściej. Bądź jednak silny i bądź rodzicem. To ty kontrolujesz wtyczkę.” (Dzieci Ekranu s. 303.

Gdy zabieramy dziecku to, co pochłaniało mu wiele godzin dziennie – nie może zostawać samo z pustką. Owszem, potrzebuje trochę czasu by nauczyło się nowego zdrowego sposobu życia, zdrowych nawyków. Na samo wyrobienie drobnego nawet dobrego nawyku potrzebujemy co najmniej 3 tygodni regularnego powtarzania go. Takimi nawykami sprzyjającymi zdrowieniu jest chodzenie spać i wstawanie o regularnej porze, wysypianie się, zdrowe odżywianie, rozwijanie hobby i wykonywanie stałych obowiązków domowych (np. wychodzenie na spacer z psem, podlewanie roślin itp.)   Potrzebne jest też wypełnienie pustki po smartfonie czymś nowym, co choć z początku może nie być zbyt atrakcyjne, z czasem wciągnie je. Nowy sport, nauka gry na instrumencie muzycznym, robótki ręczne (szydełkowanie, czy filcowanie). Może prowadzenie dziennika – w formie pisemnej lub nawet komiksowej. Zachęcamy do wydrukowania i przekazania osobom na detoksie dwóch instrukcji, które przygotowaliśmy dla młodzieży na portalu pytam.eu.pl – rozpisane na 14 dni wyzwanie ” Zostań bohaterem swojego życia!”   oraz  „Naucz się dowolnej rzeczy w 20 godzin” , artykuł tłumaczący jak pokonać początkowe zniechęcenie związane z uczeniem się nowych rzeczy.

Bardzo ważne jest w tym okresie nawiązywanie kontaktów z innymi ludźmi – pamiętajmy o szczurach, które dzięki radosnym, dobrym relacjom z innymi nie odczuwały potrzeby sięgania po narkotyki. Może to dobry moment na wejście w nowe koło zainteresowań, czy wolontariat.

Dr Kardaras poleca też wejście w lepszy kontakt z naturą. Powołuje się tu na badania Edwarda O. Wilsona oraz Richarda Louv, który ukuł termin deficytu kontaktu z naturą. Według badaczy wiele z problemów dzisiejszych dzieci i nastolatków wynika z braku kontaktu z przyrodą, zamknięcia w betonie. Zresztą w wielu sprawdzonych programach walki z uzależnieniami zawarte są prace w ogrodzie, czy wyprawy do lasu. Dlatego warto zaplanować na czas wolny działania na świeżym powietrzu – pieczenie kiełbasek na ognisku, spływ kajakowy, odkrywanie nowych szlaków, podchody w lesie itp.  Podobnie warto zaproponować wiele nieustrukturyzowanych bliżej zabaw – drama, malowanie, taniec, improwizacje. Według Kristine Mraz, autorki książki „Zabawa z celem” taki rodzaj spędzania czasu jest niezwykle ważny dla prawidłowego rozwoju.

Po okresie detoksu można zacząć stopniowo wprowadzać (przestrzegając ograniczeń czasowych i jakościowych) korzystanie z technologii, Małymi krokami, od rzeczy najważniejszych (np. odrabianie lekcji, czy kontakt z przyjaciółmi) do elementów bardziej rozrywkowych. Pamiętajmy jednak, że jeśli dziecko było uzależnione od jakiejś gry, jeśli do niej powróci możemy oczekiwać utraty kontroli. Nadzieję rodzi jednak fakt, że po detoksie wiele osób zauważa swoje zniewolenie i myśl o powrocie do niego odpycha ich na tyle skutecznie, że sami wolą do tego nie wracać.

Bogna Białecka, psycholog